![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||
Matka MariaPrzezwyciężcie swe wielkie iluzje, by wejść na wyższy poziom służbyUwaga: Dyktando wygłoszone 27 czerwca 2008 r. w czasie letniej konferencji Shangra-la na Hawajach. UWAGA: Przed tym dyktandem odtworzono mantry z poprzedniego dyktanda Maraytaii. Umiłowani, powiedzcie teraz ze mną mantrę podaną przez Wielkiego Boskiego Przewodnika, oznaczającą jego dawne imię: [Audytorium śpiewa] EUTAI ... (9x) [wym. i-ju-tej]. A teraz powiedzcie ze mną żeńskie dopełnienie tej mantry, czyli MARAYTAII: [Audytorium śpiewa] MARAYTAII ...(9x) [wym. ma-rej-ta-ji].
Moi umiłowani, ja, Maria, jako reprezentantka Boskiej Matki dla Ziemi, przychodzę, by przekazać wam parę myśli, co to znaczy być Boską Matką, jakie to uczucie być Boską Matką. Gdyż ktoś z was zadał pytanie, umiłowani, jak Boska Matka się czuła po zamordowaniu na Lemurii albo jak się czuła, gdy widziała morderstwo swej reprezentantki na Lemurii.
Więc widzicie, umiłowani, istota duchowa nie ma ludzkich emocji – takich, jakich wy doświadczacie na Ziemi. Gdyż, umiłowani, Boska Matka żywi krańcowy i absolutny szacunek dla Boskiego Ojca. Wyrażony Bóg ma krańcowy szacunek dla niewyrażonego Boga. Bo taki jest zamysł i wola niewyrażonego Boga, by wszystkie jego samoświadome przedłużenia miały wolną wolę. Więc jako Boska Matka w najwyższym stopniu akceptujemy i szanujemy tę wolną wolę, tak że pozwalamy sobie być narzędziem dla odzwierciedlenia tej wolnej woli w tym sensie, że pozwalamy Światłu Ma-ter, którym jesteśmy – Światłu Ma-ter, które jest przedłużeniem naszej Istoty – być używanym przez ludzkie istoty i inne samoświadome istoty w kosmosie w jakikolwiek sposób, jaki im będzie odpowiadał. Ślubujemy pozwolić temu światłu odzwierciedlić absolutnie każdą formę, jaką Boży współtwórcy mocą swych umysłów postanowią na nim odcisnąć. Więc widzicie, umiłowani, my, którzy jesteśmy jednym z Boską Matką – którzy jesteśmy Boską Matką – podjęliśmy decyzję pozwolenia na przejawienie wolnej woli. I dlatego kiedy podjęliśmy taką decyzję, umiłowani, nie wahamy się, nie mamy wątpliwości, nie rozpamiętujemy, nie analizujemy – tak jak wy to często robicie na Ziemi. Jesteśmy wierni naszej decyzji, ponieważ podjęliśmy ją totalnością naszej Istoty, umiłowani. I dlatego nie mamy uczuć, takich, jakie wy odczuwacie, dotyczących tego, jak wolna wola się przejawi. Spójrzcie na to z kosmicznej perspektywy Dlatego naszym celem jest zawsze ułatwić ten rozwój świadomości, który jest ostatecznym celem istnienia świata form. Ten wzrost możemy w pełni zrealizować tylko – wyłącznie – przez wolną wolę. Nie można go wymusić, umiłowani. Samoświadomości, poszerzenia świadomości ja nie można wymusić spoza tego ja. To musi nastąpić z wnętrza ja.
Dlatego widzimy, że gdy istoty się zagubiły, to zaczęły odzwierciedlać na Ziemi wszelkie rodzaje przejawów, które nie harmonizowały z ich najwyższym potencjałem – niepokalaną wizją, którą my mieliśmy. Jednak w naszej nieskończonej i bezwarunkowej miłości nie spowodowało to, że popadliśmy w negatywne uczucia złości, frustracji, a nawet chęci obwiniania lub ukarania. Po prostu zaakceptowaliśmy to, co było. Albowiem my zawsze akceptujemy to, co jest – jako odzwierciedlenie wolnej woli. Dlatego troszczymy się o to, jak możemy pomóc potokowi życia, który zaczął schodzić spiralnymi schodami, dojść do punktu zwrotnego i znów zacząć się wznosić. I dlatego musimy spotykać ludzi na tym poziomie świadomości, na który postanowili zejść. Robimy to bez osądzania, bez strachu, złości, winienia – tych wszystkich negatywnych ludzkich emocji. A, umiłowani, dlaczego nie mamy takich emocji? Ponieważ, jak powiedziano wcześniej – a z pewnością dostrzegacie, że była to inspiracja z mojej strony – my nie mamy żadnych "powinienem" i "nie powinienem". W naszym słowniku nie ma słowa "powinien". Czy zawsze musicie mieć opinie? Często, umiłowani, jest tak, ponieważ są zaślepieni przez ego, które widzi tylko siebie i nie jest w stanie dojrzeć kosmicznej perspektywy, którą my widzimy. Dlatego ego skupia się na sobie – a my skupiamy się na pomaganiu Świadomemu Ja tej osoby dostrzec, że ego tkwi w dualistycznych kłamstwach i iluzjach i że Świadome Ja rzeczywiście nie potrzebuje ego.
Ale czego potrzeba, by Świadome Ja to zrozumiało? Cóż, czasem potrzeba, by potok życia odzwierciedlił pewne przejawy, które z ludzkiej perspektywy mogą się wydawać negatywne lub egoistyczne. Jednak są one konieczne dla tego potoku życia, by uświadomił sobie, że tak naprawdę to nie jest to, czego potrzebuje. To nie zaspokoi jego prawdziwych potrzeb, jego prawdziwej tęsknoty za czymś więcej w życiu, tęsknoty, której ego nigdy nie może dzielić i zrozumieć, ale może zauważyć. Dlatego ego stara sobie to skompensować, zmuszając Świadome Ja do wierzenia, że potrzebuje czegoś z tego świata. Wtedy taka osoba stara się to coś uzyskać, cokolwiek by to mogło być, i tylko – w wielu przypadkach – kiedy to coś osiągnie, Świadome Ja obudzi się i uświadomi sobie: "Nie, to mnie nie dopełniło, nie tego szukałem, w życiu musi być coś więcej". I wtedy – często – zdarza się, że ego udaje się przekonać Świadome Ja, że choć to, co poprzednio powiedziało, że jest konieczne, wcale nie było rzeczywiste, to z pewnością ta następna rzecz w świecie materialnym zaspokoi tęsknotę Świadomego Ja. I czasami dopiero po wielu wcieleniach Świadome Ja się obudzi i powie: "Może to, za czym naprawdę tęsknię, nie znajduje się w tym świecie? Może nic w tym świecie nie da mi poczucia dopełnienia, może jest coś poza tym światem. I może powinienem zacząć tego szukać?".
I wtedy, umiłowani, dusza dochodzi do punktu zwrotnego. Osiągnęła najniższy poziom na spiralnych schodach, do którego musiała zejść. Teraz może się zatrzymać, może przenieść wzrok z egocentryzmu ego na coś szerszego. Może zacząć patrzeć w górę spiralnych schodów i uświadomić sobie, że może będzie mogła znaleźć to, czego szuka, wchodząc po schodach – skoro teraz zaczyna rozumieć, że schodząc w dół, może tego nigdy nie znaleźć. Już nie pamiętacie, jak to było być ślepym Dlatego trudno wam zrozumieć i okazać cierpliwość wobec osób, które odzwierciedlają stany, o jakich wy już dobrze wiecie, że tylko ich ograniczą i nigdy nie doprowadzą do jakiegokolwiek spełnienia. I oczywiście macie rację, ale nie macie racji, kiedy przekraczacie subtelną linię myślenia, że ponieważ wy to widzicie, to inni także powinni to widzieć.
Albowiem musicie zrozumieć, umiłowani, że powodem, dla którego coś widzicie, jest to, że uświadomiliście to sobie wewnętrznie. Jednak ci inni ludzie jeszcze nie mieli takiego wewnętrznego doświadczenia, a wasze wewnętrzne zrozumienie nie ma żadnego wpływu na innych. Dlatego na nieszczęście wiele szczerych potoków życia – nawet wiele takich, które przyszły na Ziemię, by starać się podnieść świadomość ludzkości – gubi się w iluzjach, daje się oszukać przez iluzje dualizmu, pierwotne iluzje pierwotnych upadłych aniołów, którzy kiedyś zaczęli wierzyć, że byłoby lepiej, gdyby oni sterowali wolną wolą i na siłę doprowadzili ludzi do zbawienia. Więc zaczynacie wierzyć, umiłowani, że inni ludzie powinni zacząć żyć zgodnie z waszym duchowym zrozumieniem. I dlatego połykacie haczyk gry, którą widzicie w większości głównych religii, próbowania zmienienia zewnętrznego zachowania ludzi albo zewnętrznych poglądów, a nie podążania za tym, co zawsze było prawdziwą ścieżką Wniebowstąpionego Zastępu – mianowicie pomagć ludziom w uzyskaniu wewnętrznego zrozumienia, które jest jedynym kluczem do ich rozwoju i wzrostu. Czy widzicie, umiłowani, zasadniczą różnicę między podejściem Wniebowstąpionego Zastępu a podejściem istot upadłych, które starają się wszystko kontrolować? I, umiłowani, wiele z nich wierzy, że robi to dla większej sprawy. Czynią tak, ponieważ to jest słuszne, ponieważ leży to w najlepszym interesie wszystkich ludzi. To jest nawet w najlepszym interesie rozwinięcia Bożego planu. Gdyż po prostu Bóg nie całkiem rozumie swój plan i swą kreację. Bo te istoty upadłe rozumieją to lepiej niż sam Stwórca. Strzeżcie się subtelności ego Jeśli przebadacie organizacje, które wspieraliśmy tylko w poprzednim stuleciu, to zauważycie bardzo wyraźną tendencję do wierzenia przez ich członków, że należą do jakiejś lepszej nauki. I dlatego najlepiej dla ludzi, Bożego planu i planu Wniebowstąpionego Zastępu byłoby, gdyby łagodnie zmusić innych do uznania prawdziwości ich nauk, a nawet utrzymywania wizji, że każdy na Ziemi zostanie nawrócony na tę naukę.
Jednak nie widzą, że to po prostu ich ego stosuje sprytną sztuczkę i próbuje nawrócić każdą ludzką istotę na Ziemi na własny system poglądów, myśląc, że przez to będzie mogło dowieść, iż jest to jedyny, absolutny, nieomylny system poglądów na Ziemi. Oczywiście to fałsz, który nigdy w pełni nie zaspokoi Świadomego Ja. Niemniej jednak Świadome Ja może dać się zwieść i dążyć do tego celu przez długi czas, zanim zacznie rozumieć, że tak naprawdę to nie tego szuka. Bo zaczyna rozumieć, że Bóg to coś więcej, niż to, co można zawrzeć w jakimkolwiek systemie poglądów na Ziemi, umiłowani. Dlatego liczymy, że wy, którzy należycie do tej nowej inicjatywy, będziecie mądrzejsi. I nie mówię tego, by zasiać jakieś poczucie wyższości, ale by sprawdzić, czy posłużycie się tymi słowami do zbudowania poczucia wyższości. Naprawdę liczymy na was, którzy dostaliście bardziej zaawansowaną naukę, że będziecie mądrzejsi niż poprzedni uczniowie i nie wytworzycie poczucia wyższości, poczucia, że macie lepszą naukę, i wszyscy inni powinni – jeśli trzeba, to siłą – zostać przekonani do tej nauki.Znać drogę Kosmicznego Chrystusa Więc widzicie, liczymy, że uznacie, iż kiedy Jezus czynił takie stwierdzenia i inne, których nie zanotowano w Biblii, umiłowani, to mówił jako reprezentant Kosmicznego Chrystusa, uniwersalny umysł Chrystusowy. Dlatego kiedy powiedział: "Ja jestem drogą i prawdą, i życiem", to mówił przez niego Kosmiczny Chrystus. Stąd uniwersalny umysł Chrystusowy jest drogą, prawdą i życiem, umiłowani.
Więc wy, którzy dostaliście naukę, nie powinniście wpaść w pułapkę myślenia, że powinniście przekształcić tę naukę w system, i że ten system stanie się jedyną prawdziwą drogą. Albowiem czym jest prawdziwa droga? To świadomość, świadomość duchowa, świadomość Boskiej Matki, Boskiego Ojca i Ducha Świętego, umiłowani. Więc rozumiecie, ufam, że taka świadomość jest Drogą. I każdy potok życia ma potencjał przesunięcia swego poczucia tożsamości, nastrojenia się na tę uniwersalną świadomość, uświadomienia sobie, że jest przedłużeniem Jedynej Istoty, Stwórcy, i w ten sposób przezwyciężenia oddzielenia i dualizmu. To, umiłowani, jest Droga. I tą drogą nie można iść, jeśli myślicie, że teraz znaleźliście lub określiliście jakiś ostateczny system poglądów na Ziemi i dlatego jedyne, czego potrzebujecie, to iść za nakazami tego systemu wierzeń, aż w jakiś magiczny sposób zostaniecie w jakimś przyszłym czasie zbawieni. Dlatego, umiłowani, prawdziwa droga jest Ścieżką Jedności. Jedności z waszą wyższą istotą, z waszym Stwórcą, z linią waszego duchowego rodowodu w Górze. I jedności tu na dole, między ludźmi we wcieleniu, którzy już nie uważają się za istoty ludzkie, ale za istoty duchowe, którymi naprawdę jesteście. Zrozumienie Ducha Świętego Za każdym razem, kiedy jakaś Istota wstępuje z Ziemi, ta Istota dodaje swój pęd do tej zbiorowości Ducha Świętego, tego przepływu Ducha Świętego. Tak zrobił Jezus, tak zrobił Kryszna, tak zrobił Budda. Wszystkie istoty, które wstąpiły, dodały do tego swój pęd, powiększając za każdym razem ten wspólny zasób i ułatwiając ludziom nastrojenie się na tego Ducha Świętego, umiłowani. I dlatego przyjmijcie porcję Ducha, która pozwala wam poznać prawdę od wewnątrz i pozwala wam iść i głosić tę prawdę z mocą, która jest w stanie obudzić ludzi z ich ślepoty, wyrwać z ich ślepoty i przez to dać im bodziec do tego wewnętrznego zrozumienia, doświadczenia.
Widzicie, umiłowani, to nie zmusza ludzi do tego, by uzyskali to wewnętrzne zrozumienie. Ale daje im podstawę do jego uzyskania, jeśli są otwarci i zechcą takie zrozumienie uzyskać. I tak moc Ducha Świętego może przeciąć gęstość świadomości zbiorowej, gęstość czyichś przeszłych pędów, tak że ten ktoś zostaje potrząśnięty, i dlatego, jak się mówi, ma przerwę w czasie – zostaje zatrzymany. Umysł staje i jest chwila na nastrojenie się na wnętrze i zapytanie, czy jest jakieś głębsze zrozumienie życia, czy w życiu można doświadczyć czegoś więcej, niż pozwalał na to dotychczasowy oparty na ego i strachu dualistyczny system wierzeń tej osoby. Więc, umiłowani, czego potrzeba, byście nastroili się na Ducha Świętego? Cóż, potrzeba, umiłowani, rozróżniania, byście mogli rozróżnić między Duchem Świętym a wieloma fałszywymi duchami, które też zostały stworzone. Gdyż widzicie, umiłowani, jest tylko jeden Duch Święty, ponieważ Duch Święty został stworzony z pędu tych, którzy z powodzeniem szli Ścieżką Jedności. A tacy, oczywiście, mogą stworzyć tylko zjednoczonego Ducha. Jednak musicie rozumieć też, że ci, którzy szli ścieżką separacji, także stworzyli pęd, ale fałszywych duchów. I z konieczności jest ich wiele, umiłowani, choć niektóre stały się silne, bo wiele osób we wcieleniu przydawało im zbiorczego pędu, nawet osób, którym nie pozwolono wcielić się na Ziemi i które muszą przebywać w innych królestwach albo przeszły przez drugą śmierć. One także powiększyły ten pęd fałszywych duchów. Jak rozróżnić Ale także musicie, umiłowani, krytycznie ocenić siebie, spojrzeć w lustro, poszukać belki w swoim oku. Albowiem powiadam wam, umiłowani, to, co czyni was podatnymi na niższe duchy, jest wasze przywiązanie do jakiegoś z pragnień waszego ego, które z kolei naraża was na słyszenie tego, co wy i wasze ego chcecie usłyszeć, by zaspokoić to pragnienie. I dlatego wielu z was żywi pewne fałszywe koncepcje na temat ścieżki duchowej, waszej roli na Ziemi, jak podkreśliłam wcześniej, albo, że można zmuszać ludzi dla ich własnego dobra do jedynej słusznej religii. Jeśli macie takie pragnienia, umiłowani, albo nawet pragnienie bycia uważanym za zbawiciela ludzi, może nawet JEDYNEGO zbawiciela ludzi, to wtedy nie możecie usłyszeć Ducha Świętego, umiłowani.
Bo co Duch Święty wam powie? Powie, jak przezwyciężyć dualizm i wejść w jedność. Gdyż Duch Święty jest przedłużeniem tych, którzy szli Ścieżką Jedności. I dlatego ujawni wszelkie iluzje w waszej istocie. Nie wszystkie na raz, ale na ile będziecie mogli to znieść, i na ile będziecie na to chętni. Więc, umiłowani, jeśli macie te egocentryczne pragnienia wyniesienia siebie albo wykonywania jakiejś najwyższej służby dla Boga – myśląc, że Bóg was wynagrodzi i uczyni ważną osobą na Ziemi albo w Niebie – to nie usłyszycie Ducha Świętego, gdy szeptać wam będzie jak szmer łagodnego powiewu. Usłyszycie głośnego ducha, który wam powie, że właśnie w taki sposób możecie zaspokoić swoje pragnienie, właśnie w taki sposób możecie zrealizować Boże dzieło – że przez zrobienie tej czy tamtej zewnętrznej rzeczy, umiłowani, zbierzecie jakąś chwałę czy uznanie ze strony świata. Nie dajcie się zwieść swoim pragnieniom Więc, umiłowani, muszę wam powiedzieć, że kluczem do uzyskania tej zdolności rozróżniania jest dążenie do równowagi we wszystkim. I tu niektórzy z was mogliby poczynić wielkie postępy na ścieżce przez dążenie do równowagi, przez chęć uznania, że nie mieliście tej równowagi, gdy żywiliście niezrównoważone pragnienia wynoszenia oddzielonego ja w jakimś wielkim systemie czy inaczej.
Może nawet myśleliście, że macie być posłańcem lub reprezentantem Wniebowstąpionego Zastępu, umiłowani. I przez to słuchaliście fałszywych duchów, które wam mówiły, że ten status można ociągnąć na skróty, że nie musicie ujawniać belki w swoim oku, mimo że wszyscy inni reprezentanci Wniebowstąpionego Zastępu musieli. Nie, wy jesteście wyjątkowi, więc nie potrzebujecie tej ścieżki dyscypliny, która zademonstrował Jezus. Bo może jesteście nawet ważniejsi niż Jezus, jesteście wyżej niż Jezus, jesteście bardziej rozwinięci duchowo. Czy cokolwiek ego i fałszywi nauczyciele zdołają wyszeptać wam do ucha, umiłowani. I jeśli macie jakieś niezrównoważone pragnienie, to możecie zacząć w to wierzyć i żywić wspaniałe wizje, co powinno się zdarzyć – co POWINNO się zdarzyć – umiłowani. Więc pytanie brzmi: Kiedy zatem postanowicie porzucić tę ideę, co powinno się zdarzyć, byście zechcieli wejść do Rzeki Życia i płynąć z jej nurtem? To was podniesie, ale tylko w takiej mierze, w jakiej pracujecie nad podniesieniem Wszystkiego. Wszystkiego w sobie, Wszystkiego we wszystkich innych. Jesteście blisko wyższego poziomu służby Niemniej jednak chcę, byście utrzymywali obraz, że możecie być blisko wejścia w tę bardziej bezpośrednią formę służenia. Ale gdzieś w waszej istocie może być jeszcze jakaś nierównowaga, która zwodzi was i przez to czyni podatnymi na niższe duchy, które szepczą w waszym uchu i dlatego uniemożliwiają wam – przez to nieustanne paplanie – usłyszenie cichego głosu Ducha Świętego, który nigdy nie stara się zmuszać, a jedynie budzić i inspirować.
Więc, gdybyście uczciwie się ocenili i przestudiowali nasze nauki o ego – przestudiowali nowy kurs na temat Chrystusostwa, który Jezus z taką miłością przygotował dla was – to może byście zrozumieli, że jeśli zechcecie puścić kilka iluzji – a może jedną wielką iluzję – to faktycznie będziecie mogli przystąpić do tej służby, gdzie staniecie się bardziej otwartymi drzwiami i zaczniecie spełniać tę część waszego boskiego planu. Ale proszę was, byście uznali, umiłowani, że dopóki nie zechcecie puścić niezrównoważonych pragnień, dopóty nie będziecie w stanie służyć jako otwarte drzwi dla Wniebowstąpionego Zastępu. Będziecie mogli tylko stać się narzędziem fałszywych nauczycieli, którzy wyszepczą wam w uchu jakiś wielki plan, a nie prawdziwą realność jedności – jedności całego życia. Ostrzeżenie czy zachęta? Albo na moje nauki można spojrzeć jako na nagrodę za to, że niektórzy z was wznieśli się do takiego poziomu ścieżki, niektórzy z was dzięki zastosowaniu nauk, które wam daliśmy, że znaleźli się blisko przebicia się do wyższego poziomu służby. Obie interpretacje są słuszne i pozostawiam was z obiema, byście mogli szczerze zastanowić się, która z nich stosuje się do was, a może obie was dotyczą, umiłowani. Bo czyż zawsze nie jest bezpieczniej założyć, że dopóki jesteście we wcieleniu, możecie być podatni na świadomość dualizmu i dlatego musicie stale czuwać, by nie wkradła się ona do waszego pojemnika jaźni? Mój dar Umiłowani, poinstruowałam tego posłańca, by podniósł swoje dłonie, tak byście mogli mieć obraz, że ja promieniuję moją bezwarunkową miłością przez jego ręce, na wypadek, gdybyście potrzebowali fizycznego punktu skupienia. Jednak ufam, że będziecie wiedzieć, iż ta bezwarunkowa miłość jest wszędzie i dlatego naprawdę nie musi być wysyłana z jakiegoś konkretnego miejsca, lecz może być wysłana z was samych, z waszej istoty, z wnętrza komórek i atomów waszej istoty. Gdyż, zaiste, bezwarunkowa miłość nie zna żadnych warunków, więc jak jakiś warunek mógłby zasłonić wypływ bezwarunkowej miłości z jakiegoś miejsca? [Rozlega się Ave Maria Schuberta]. Tak więc, umiłowani, otrzymawszy porcję Alfa tego daru, proszę was teraz, byście uświadomili sobie, że bezwarunkowa miłość chce płynąć i wznosić wszelkie życie. Więc proszę was, byście teraz wizualizowali, jak jesteście otwartymi drzwiami, transformatorami w przenośni, i że otrzymując bezwarunkową miłość z Góry, wypromieniowujecie ją na tę Ziemię, na ludzi, sytuacje lub sprawy bliskie waszemu sercu. Starając się wznieść to wszystko zgodnie z naukami o wolnej woli, jakie wam przekazałam.
Dlatego proszę o nastawienie innego utworu i wizualizowanie, że bezwarunkowa miłość nie tylko wpływa w was, ale przepływa przez was, umiłowani. Więc cała wasza istota, każda komórka i atom waszej istoty wibruje tą bezwarunkową miłością i wypromieniowuje ją na sytuację, którą wizualizujecie, jak już została podniesiona przez tę bezwarunkową miłość. [Słychać Un Bel Di (z Madam Butterfly)]. Więc, umiłowani, jestem wdzięczna. I pieczętuję was w Płomieniu Boskiej Matki, Płomieniu Bezwarunkowej Miłości. powrót do działu Copyright © 2008 by Kim Michaels |