![]() |
![]() |
![]() |
![]() |
||
Duch olimpijski jest Duchem Jedności ludziMatka Maria. Dyktando wygłoszone 17 sierpnia 2008 r. w czasie transmisji internetowej. Przed dyktandem słuchacze odmówili "Różaniec jednego świata" i "Dekret jedności". Moi umiłowani, witam was dziś przepełniona poczuciem radości. Umiłowani, może zastanowicie się chwilę, by docenić prawie cudowną technologię, która umożliwia tę transmisję. Z pewnością, umiłowani, możecie dostrzec geniusz St. Germaina w zainspirowaniu wyłonienia się nauki umożliwiającej zrodzenie takiej technologii, która pozwala ludziom z całego świata komunikować się prawie natychmiast – a przez to uzyskać większe poczucie jedności, niż byłoby to możliwe w inny sposób, umiłowani. Pomyślcie o Jezusie, który stał na brzegu morza w Galilei i głosił kazanie małej grupce osób – tylko tym, którzy mogli go słyszeć dzięki unikalnej akustyce wzgórz odbijających jego głos, choć nie tak daleko. A dziś dzięki technologii możecie sięgnąć globu, dotrzeć do wszystkich na globie i stworzyć unię serc ludzi z wielu różnych części świata. O umiłowani, chcę uzmysłowić wam, jak to brzmi, gdy przez Internet razem odmawiacie różaniec. Bo może nie zdajecie sobie z tego sprawy, że gdy sygnał wychodzi z miejsca nadawania transmisji, to mija pewien czas, zanim usłyszycie go tam, gdzie każdy z was siedzi, każdy z was. A ten czynnik opóźnienia jest inny dla każdego z was, zależnie od odległości, jaką musi pokonać sygnał, by do was dotrzeć, umiłowani. Więc to, co ja słyszę z poziomu eterycznego – gdzie nie ma czasu ani przestrzeni – to dźwięk was wszystkich naraz, ale ja słyszę was w nieco innym czasie, kiedy otrzymujecie sygnał i odmawiacie różaniec każdy w nieco innym momencie. I, umiłowani, możecie myśleć, że to brzmi nieharmonijnie, jednak prawda jest taka, że to brzmi całkiem ładnie i tworzy falę, w której wysyłane przez was, przez każdego z was, sygnały wzmacniają się nawzajem i przez to tworzą falowe działanie, które tarza się w polu energetycznym planety, umiłowani. Dlatego gratuluję wam i przekazuję moją wdzięczność, że tak wielu z was mimo licznych obowiązków zechciało dostroić się do tego wydarzenia. Mam nadzieję, umiłowani, że tak będzie mogło być regularnie, gdyż z pewnością technologia jest gotowa. Oczywiście, nie chcemy was przemęczać, byście nie nadwyrężyli swoich sił – tak jak to widzieliśmy w poprzednich organizacjach Wniebowstąpionych Mistrzów, gdzie ciężar był prawie ponad siły, bo ludzie zmuszali się do robienia zbyt wiele. I tak po pewnym czasie nabawili się syndromu wypalenia. Więc, umiłowani, pragniemy, byście znaleźli równowagę, delikatną i dynamiczną równowagę niepopadania w rutynę, niedecydowania zewnętrznym umysłem, że musicie to lub tamto zrobić, ale pozwalania, by duch was prowadził i wami kierował, nie tylko indywidualnie, ale również jako ruch. Olimpiada a jedność Umiłowani, chcę zwrócić waszą uwagę na fakt, że współczesny ruch olimpijski rzeczywiście został zainspirowany przez Wniebowstąpiony Zastęp. To było w XIX w., gdy stało się jasne, że rosnące i wyłaniające się państwa narodowe oraz rozwój technologii zbrojeniowej w nieunikniony sposób doprowadzą do stworzenia wielkich armii obdarzonych niszczycielską mocą, jakiej nigdy wcześniej nie widziano – przynajmniej w spisanej historii. Dlatego trzeba było zrobić wiele rzeczy, by wesprzeć większe poczucie jedności między narodami, tak że może byłyby w stanie wyjrzeć poza swe różnice i dostrzec, że nawet poza świadomością każdego państwa narodowego jest wyższa świadomość, świadomość jedności, umiłowani. I dlatego zainspirowaliśmy kilka osób, by ponownie ożywiły starożytne igrzyska olimpijskie i uczyniły z tego współczesny ruch, umiłowani. Jednak, oczywiście, jak ze wszystkim w sferze ludzkiej działalności, widzimy, że choć ludzie nawet mogą przyjąć inspirację od nas, to często, umiłowani, kiedy zaczynają działać z powodu tej inspiracji, w mniejszym lub większym stopniu tracą zharmonizowanie z nami. I teraz realizowanie inspiracji, która przyszła z góry, zostaje zabarwione ich świadomością, indywidualnością i narodowością, nawet całą zbiorczą świadomością masową ludzkości. Więc widzicie, umiłowani, że w okresie wyłaniania się państw narodowych – które określały siebie jako wyraźnie oddzielone od innych – było rzeczą nieuniknioną, że igrzyska olimpijskie staną się wyrazem współzawodnictwa między narodami. Przez co z powodu wyników sportowych jeden naród będzie mógł czuć się wyższy niż inny. I tak, umiłowani, nawet olimpijski slogan "szybciej, wyżej, mocniej" odzwierciedla tego ducha współzawodnictwa. Podczas gdy my, umiłowani, zaproponowalibyśmy inny slogan, a mianowicie: "W jedności wzrastamy". Jednak, oczywiście, pochylamy się przed wolną wolą ludzi i zadowalamy się zainspirowaniem idei i pozwoleniem ludziom zrobić z nią, co będą chcieli. Albowiem, umiłowani, nawet gdy ludzie odchodzą od naszej wizji, to jest to ciągle, powiedzmy, lustro trzymane przed ludzkością, gdzie ludzie mają sposobność spojrzeć na siebie i zobaczyć, jak odbija się ich świadomość, ich czyny. Olimpiada jako narodowe lustro Ale bądźcie uczciwi, umiłowani, i zechciejcie zobaczyć, jak Stany Zjednoczone również posłużyły się igrzyskami olimpijskimi, nie tyle by głosić jakąś konkretną ideologię polityczną, ale by promować narodową dumę, konieczność czucia, że Stany Zjednoczone są w jakimś sensie ponad innymi narodami. Prawda jest taka, umiłowani, że Stany Zjednoczone są wyższe tylko pod jednym względem, mianowicie że – nadal – mają pewien stopień opieki St. Germaina. A to, umiłowani, powinno być powodem wielkiej pokory, a nie narodowej dumy. Bo narodowa duma, że Ameryka jest wyższa, jest rzeczywiście sprzeniewierzeniem opieki St. Germaina. Jednak, umiłowani, nawet zobaczycie, że Ameryka przegląda się w lustrze, i nawet dostrzeżecie to u niektórych z jej sportowców, którzy przejawiają wielką pokorę w stosunku do swoich osiągnięć na tej olimpiadzie i wielu poprzednich. W ten sposób rzeczywiście widzicie, umiłowani, że w Stanach Zjednoczonych jest wiele osób, które zaczynają zdawać sobie sprawę z tego, że Stany Zjednoczone muszą wyjść poza tą narodową dumę i znaleźć głębsze poczucie pokory, które z kolei może prowadzić do większego poczucia jedności ze wszystkimi narodami – co rzeczywiście jest największym potencjałem Stanów Zjednoczonych. Albowiem czyż Wniebowstąpiony Zastęp nie zainspirował ludzi z całej tej planety do imigrowania do Stanów Zjednoczonych, do integrowania się w kulturze, by ta kultura mogła być mikrokosmosem unii – jedności – którą da się rozszerzyć na całą planetę, umiłowani. Najwyższy i najniższy potencjał I z pewnością tu też technologia będzie wyzwaniem, bo czyż, umiłowani, sprzeniewierzenie technologii nie umożliwiło dopingu, tak że sportowcy starają się zwiększyć swą wydajność, rujnując swoje zdrowie na dłuższą metę. Tak jak to rzeczywiście widzieliście w państwach na całym świecie, a systematycznie za żelazną kurtyną, szczególnie w Niemczech Wschodnich, umiłowani, gdzie poświęcano zdrowie – nawet zdrowie psychiczne – młodych sportowców dla kilku chwil narodowej dumy i poczucia wyższości, które w istocie nie miało żadnych podstaw, zważywszy na to, jak daleko w tyle za Zachodem było społeczeństwo Niemiec Wschodnich pod rządami komunizmu. Więc widzicie, umiłowani, czym jest duch, czym jest fałszywy duch, który sprawia, że zdrowi sportowcy grają w rosyjską ruletkę ze swoim zdrowiem, by zyskać kilka sekund chwały? Cóż, umiłowani, to poczucie współzawodnictwa wynikające z chciwości, chciwości, że wszystkiego mało, że nic nie jest wystarczająco dobre, umiłowani. I to jest kolejna rzecz, którą igrzyska olimpijskie mogą ludziom uświadomić. I oczywiście wciąż obecna groźba przemocy i terroryzmu jest również lustrem, które pokazuje, jak kompletnie bez kontaktu z rzeczywistością są ludzie, którzy popełniają czyny przemocy przeciw temu, co ma być pokojowym wydarzeniem, które łączy świat. Dlatego, umiłowani, wiem, że kiedy oglądacie olimpiadę w telewizji, to sieci telewizyjne serwują wam, oczywiście, to, co one uważają, że przynosi największy zysk komercyjny, czyli rekordy, medale i same biegi. Ale widzicie, umiłowani, Wniebowstąpiony Zastęp nie liczy złotych medali. Patrzymy na igrzyska olimpijskie i liczymy przypadki, w których zaistniała iskra jedności między sportowcami z różnych krajów i różnych kultur, którzy nagle spotkali się razem i którzy dzięki inspiracji od swoich Wyższych Ja, umiłowani, w jednej chwili wyszli poza owego ducha współzawodnictwa i dostrzegli głębszą jedność. I w ten sposób wykuli unię serc, umiłowani, która zaiste – mimo tego, co dzieje się na powierzchni – czyni z olimpiady jedno z niewielu wydarzeń, które prawdziwie promują jedność wszystkich ludzi. Dlatego, umiłowani, jestem szczególnie wdzięczna, że zechcieliście czuwać z naszym Różańcem dla zmienienia świata i Różańcem jednego świata w czasie olimpiady 2008 r. Albowiem mogę wam powiedzieć, że te igrzyska rzeczywiście mają potencjał na wytworzenie pędu, który może doprowadzić do zwrotu w rozwoju świadomości ludzkości, tak że będziemy mogli wejść w te ostatnie cztery lata, teraz już trzy i pół, przed rokiem 2012, gdzie rzeczywiście musimy zobaczyć przyspieszenie, by uniknąć pewnych kataklizmów, które w przeciwnym przypadku spadną na Ziemię. Dlatego, umiłowani, serdecznie gratuluję wam tego wysiłku, wysiłku odmawiania naszych różańców, ogromnego przełomu, jakiego dokonaliście na ostatniej konferencji na Hawajach. Bowiem powiadam wam, umiłowani, że na ostatniej konferencji nastąpił przełom dla was jako ruchu, wszystkich uczniów naszych witryn i zwolenników naszych technik, zwłaszcza moich różańców. Osiągnęliście, umiłowani, większe poczucie jedności, które rzeczywiście może się stać podstawą do rozwoju tego ruchu. Bo ja nie nazywam tego religią ani nawet organizacją, umiłowani. Gdyż jest to ruch mający być zalążkiem ruchów duchowych w epoce Wodnika, gdzie, oczywiście, nie ma sztywnych, dogmatycznych kościołów tak skostniałych w swych dogmatach i rytuałach, że już nie mogą płynąć z duchem, że już nie należą do Rzeki Życia, umiłowani. Dlatego proszę was o zachowywanie tej wizji większej jedności. Osobiste Chrystusostwo wykracza poza rozwój osobisty Albowiem, umiłowani, kiedy spojrzycie na świat, to zobaczycie, że miliony ludzi należą do ruchów New Age czy innych duchowych, praktykują różne techniki, studiują różne nauki i poważnie i uczciwie starają się wznieść swą świadomość. I, umiłowani, ja w żaden sposób nie chcę pomniejszać ich osiągnięć, ale muszę wam powiedzieć, że to, co osiągną, idąc ścieżką osobistego rozwoju – choć jest to pomocne dla planety – nie wystarczy, by przesunąć ją do przodu, jak musimy to zrobić przed rokiem 2012, umiłowani. Dlatego jedyny czynnik, który według nas może rzeczywiście przenieść planetę do punktu, w którym musi ona być, jest to, że coraz więcej ludzi dostrzeże coś poza ścieżką osobistego rozwoju – pragnieniem wzniesienia świadomości dla siebie, żeby uzyskać pewne moce lub mieć pewne doświadczenia. Jest ścieżka poza ścieżką tego rozwoju osobistego i jest to ścieżka Osobistego Chrystusostwa, umiłowani, gdzie już nie staracie się wznieść indywidualnego ja, bo tak zjednoczyliście się z Jednym Ja, że staracie się wznieść Wszystko, umiłowani. To zatem jest sposobność, którą macie, rozpoczynając kurs Jezusa 1 września, jak was o to poprosiliśmy. To ogromna szansa, umiłowani. W zewnętrznym umyśle nikt z was – łącznie z tym posłańcem, który wydał ten kurs – prawdziwie nie rozpoznaje sposobności, którą wam tu oferujemy. Ale, umiłowani, powiadam wam, że ci z was, którzy przerobią ten kurs, później spojrzą wstecz i powiedzą: "Jak wdzięczny jestem, że mogłem skorzystać z wewnętrznego impulsu i uczestniczyć w tym kursie, gdyż naprawdę był to największy punkt zwrotny na mojej osobistej ścieżce i największy punkt zwrotny ścieżki ludzkości w czasach współczesnych". Dlatego, umiłowani, pozostawiam was z ogromnym poczuciem radości, którą czuję, gdy widzę falę pozytywnej energii, którą stworzyliście, falę, która przetoczyła się przez świat i pochłonęła wszelkie niedoskonałości. I proszę was, byście zachowywali ten obraz, zachowywali tę wizualizację fali białego Światła Matki pochłaniającego wszelkie niedoskonałości, gdy przetacza się ona wokół globu. Może nastrajając się na tę wizualizację raz dziennie, a może nawet wypowiadając ją razem z nagraniem, które przygotujemy. A potem, po zwizualizowaniu fali toczącej się wokół planety, wizualizujcie, jak białe światło tworzy absolutnie spokojny ocean, który tu na Ziemi odzwierciedla doskonałość buddów Dhyani z Góry. To, umiłowani, jest niesamowicie potężna wizualizacja i zaiste dar naszych serc. Skorzystajcie z tego najlepiej, jak możecie, a wtedy zobaczymy, jakich cudów będzie można dokonać, kiedy wy, tu na dole, zjednoczycie się z nami w Górze. Gdyż zaiste największy potencjał na zmianę świata stanowi unia serc, jak w Górze, tak i na dole. Niech więc tak jest, bowiem pieczętuję was w nieskończonej radości Boskiej Matki, nieskończonej radości Jezusa Chrystusa, który zaiste niesie Płomień Radości dla Ziemi. Więc bądźcie zapieczętowani w tej radości teraz i na wieki!
powrót na działu Copyright © 2008 by Kim Michaels |